[M] jak Mity

W tym artykule przedstawiam 10 postaci prezentujących 10 negatywnych postaw, dotyczących pierwszej pomocy. Być może któreś z nich już kiedyś spotkałeś. Być może czasem w Twojej głowie też odzywa się taki głos. Mam nadzieje, że przyglądając im się z bliska pozbędziesz się wątpliwości i nabierzesz większego zapału do nauki i działania.

1. Pan To-Nie-Moja-Sprawa

„A co mnie to obchodzi? Niech się nim zajmie ktoś z rodziny, albo znajomych”

Pan To-Nie-Moja-Sprawa prowadzi aktywne życie i nie ma czasu zajmować się problemami innych ludzi. Nie wtrąca się w cudze sprawy. W razie wypadku nie wie co zrobić, nie ma czasu, a najczęściej nawet nie zauważa, że coś się stało. Bezpośrednio poproszony o pomoc denerwuje się, bo nie lubi kiedy mu się ktoś narzuca.

 Przepisy prawa zobowiązują każdego do udzielenia pierwszej pomocy. W praktyce trudno zostać pociągniętym do odpowiedzialności, ale w specyficznych sytuacjach sprawa może skończyć się w sądzie. Wtedy okaże się, że to jak najbardziej TWOJA SPRAWA.

2. Pan Paragraf

„Sąsiad koleżanki szefa mojego brata kiedyś udzielał pomocy w czasie wypadku, a potem wzywali go na policję i musiał się tłumaczyć, co zrobił i dlaczego”

Pan Paragraf nie zna przepisów, ale gdzieś od kogoś słyszał, że można mieć kłopoty. Ponieważ kłopotów trzeba unikać, będzie się trzymać z daleka od wszelkich poszkodowanych. Zapytaj go, a szczegółowo opowie zasłyszaną anegdotę na udowodnienie swojego poglądu. W miarę upływu czasu do jego historii mogą wkraść się wątki sensacyjne (brutalne przesłuchania przez policję), paranormalne (duchy) i fantastyczne (kosmici). Jak po każdym dobrym horrorze – wyjdziesz przerażony.

Tak samo jak w pierwszym przypadku trzeba podkreślić, że prawo chroni tych, którzy udzielają pierwszej pomocy, a karze tych, którzy tego nie robią. Od lat próbuję wytropić źródła tego typu opowieści, ale nigdy nie udało mi się spotkać bezpośrednio z osobą, która rzekome kłopoty miała. Problemy prawne po udzieleniu pierwszej pomocy mogą wynikać z ewidentnych zaniedbań (np. ktoś widział na filmie, jak aktor przebija rurką tchawicę osoby, która nie może oddychać i postanowił zastosować tę „wiedzę” w życiu). Przesłuchanie na policji też jest prawdopodobne jak w przypadku np. biegacza który zmarł po maratonie. W celu ustalenia, co się stało, policja zbiera informacje od kogo się da – ratowników, świadków itd.

3. Pan Ostrożny

„Oczywiście trzeba coś zrobić, ale lepiej nie dotykać, żeby jeszcze bardziej nie zaszkodzić”

Pan Ostrożny troszczy się o zdrowie poszkodowanego w najwyższym stopniu. Zdaje sobie sprawę z braków we własnej wiedzy więc stosuje złotą zasadę „Nie dotkniesz – nie spieprzysz”. Aktywuje się po przyjeździe pogotowia, które sam wezwał. Informuje lekarza, że przyjazd zajął 17 minut i 23 sekundy od wezwania, a ponieważ dobro poszkodowanego jest najważniejsze, na wszelki wypadek postanawia też nagrać wszystkie działania ratowników komórką.

 Pan Ostrożny interesuje się losem innych, więc przynajmniej wzywa pogotowie, co już wiele razy wystarczyło do uratowania życia.

 

Niestety nie wie, że w ratownictwie bardzo często brak działania jest największą szkodą jaką można wyrządzić poszkodowanemu. W wielu sytuacjach (np. zatrzymanie akcji serca) specjaliści apelują o podjęcie jakichkolwiek działań, byle szybko. Wszystko z powodu zerowych szans na to, że poszkodowany dotrwa do przyjazdu pogotowia w stanie, który daje nadzieję na jego uratowanie. Pierwszą pomoc wymyślono w taki sposób, żeby każdy mógł działać zanim pojawi się lekarz. Gdyby taktyka nie dotykania miała sens – nie tracilibyśmy na całym świecie czasu na naukę.

4. Pani Estetyczna

„Chciałam pomóc, ale on wyglądał tak okropnie z tym rozbitym nosem, że po prostu nie mogłam”

Pani Estetyczna chętnie pomoże pod warunkiem, że poszkodowany będzie ładnie i czysto wyglądał. Jeżeli gdzieś widać krew, wymiociny czy mocz, to oczywiście automatycznie zwalnia ją z obowiązku udzielania pierwszej pomocy. Wypadek wypadkiem, ale człowiek powinien godnie wyglądać nawet potrącony przez samochód. Osoby bezdomne czy pijane nie mają u niej najmniejszych szans.

Niestety w razie poważniejszych wypadków zwykle życie nie oferuje nam przyjemnych widoków. Zresztą nawet niezbyt groźne sytuacje – jak np. atak padaczki, albo złamany nos – często wyglądają okropnie. Dla większości wrażliwych osób będzie to trudne doświadczenie ale trzeba podjąć wysiłek. Czasami jesteś jedyną osobą i tak naprawdę ostatnią nadzieją dla poszkodowanego.

5. Pani Choroba

„Nie dam się na to namówić. Z dobrego serca pomogę, a potem kłopoty na całe życie. Nie mówię, że nie można wezwać pogotowia, ale nie ma co ryzykować własnym zdrowiem”

Pani Choroba obawia się zakażenia poprzez kontakt z poszkodowanym. Przeczytała wszystkie poradniki mówiące o tym, w jaki sposób można się zarazić HIV albo Żółtaczką. Wie, że nawet minimalna ilość krwi wystarczy niektórym wirusom, by się przenieść do jej organizmu. Niestety jak dotąd nie dotarła do rozdziału na temat sposobów samoochrony – podręczniki pierwszej pomocy najzwyczajniej jej nie interesują.

Osobom zaciekawionym pierwszą pomocą do znudzenia muszę przypominać o zagrożeniach i sposobach ochrony. Pani Choroba ma nad nimi przewagę – wie o niebezpieczeństwach więc ryzyko zakażenia w jej przypadku jest minimalne.

 

Niestety nie wie ona, bo nie miała okazji się nauczyć, że techniki ochrony są bardzo proste i łatwe do zastosowania. Poza tym istnieje szeroki wachlarz działań, które mogą być bardzo skuteczne i bezpośrednio ratować życie a nie wiążą się z żadnym zagrożeniem.

 

6. Pani Wyedukowana

„Po takim wypadku nie masz szans. Jeśli zaraz nie pojawi się lekarz to taki człowiek bez sprzętu i bez wykształcenia medycznego nic nie poradzi. Już po tobie”

Pani wyedukowana nie jest lekarzem, nie ukończyła kursu pierwszej pomocy i nie czytała żadnego podręcznika pierwszej pomocy. Ogląda za to regularnie Ostry Dyżur dzięki czemu doskonale wie jak funkcjonuje ludzki organizm. Zamiast tracić czas na naukę technik pierwszej pomocy, które nie wiadomo kto i po co wymyślił, woli raczej przejść na wyższy poziom medycyny telewizyjnej i włączyć Doktora Hause’a.

Schemat działań ratowniczych jest przedstawiany zwykle w postaci łańcucha, którego ogniwa to: szybkie wezwanie pomocy – pomoc świadków zdarzenia – szybka pomoc medyczna – leczenie szpitalne. W tym łańcuchu nie może zabraknąć żadnego ogniwa. Oczywiście, że działania lekarza są kluczowe, zwłaszcza przy poważnych zdarzeniach, żeby jednak lekarz miał szanse na uratowanie człowieka, trzeba zabezpieczyć poszkodowanego przez te kilka-kilkanaście minut zanim dojedzie karetka. Poza tym – powtórzę to jeszcze raz – jest mnóstwo bardzo prostych czynności, które może wykonać każdy i te działania często decydują o życiu lub śmierci poszkodowanego. Trzeba je tylko chcieć poznać.

7. Specjalista instruktor

„Lekarze uczą się zawodu przez 6 lat. Co może wiedzieć człowiek po kilkunastu godzinach szkolenia? Co będzie pamiętał po kilku miesiącach bez praktyki? Oczywiście nic”

Specjalista instruktor pęka ze śmiechu kiedy opowiadasz mu jak wiele nauczyłeś się na kursie pierwszej pomocy. Doskonale wie, że taka wiedza to żadna wiedza, a już na pewno nie pozwoli skutecznie zadziałać w razie poważnego wypadku (a nie poważnymi nie warto się zajmować). Czasem kiedy trafi na ofertę specjalnego, elitarnego kilkudziesięciogodzinnego szkolenia – zapisuje się i jest szczerze rozczarowany, że ani słowem nie wspomniano o operacji na otwartym sercu i polowych technikach trepanacji czaszki…

oczywiście zarówno krótki czas szkolenia (czasem tylko kilka godzin) oraz fakt, że nie masz okazji do regularnego stosowania zdobytej wiedzy (na szczęście!) powodują, że tak naprawdę wiesz niewiele. Z tego powodu specjaliści od standardów opracowują wytyczne, techniki i sposoby nauczania w sposób gwarantujący, że nawet średnio inteligentny kursant, po krótkim szkoleniu będzie w stanie w znaczący sposób pomóc w krytycznej sytuacji. Taka jest idea pierwszej pomocy. Nie ma ona nic wspólnego z byciem lekarzem, czy ratownikiem medycznym. Klucz do sukcesu tkwi w prostocie – dzięki temu więcej osób nauczy się i zapamięta na dłużej, co i jak robić.

8. Lady Panika

„Gdyby wypadek zdarzył się przy mnie zemdlałabym pierwsza i to mnie trzeba by ratować. Kompletnie się do tego nie nadaję – szkolić powinni się inni, bardziej odporni.”

Lady Panika jest nerwową osobą – mdleje na widok krwi, nie może złapać oddechu kiedy dzieje się coś groźnego, trzęsą się jej ręce i nie może wydobyć z siebie głosu. Doskonale wie, że nawet po świetnym opanowaniu zasad postępowania – i tak spanikuje kiedy trzeba będzie coś zrobić.

Nikt z nas nie wie jak zachowa się w krytycznej sytuacji. Zdobyta wiedza niewiele tu pomoże, jednak łatwiej zachować spokój, kiedy wiadomo, co robić. Tak naprawdę osoby mocno panikujące tym bardziej powinny się przygotować. Jednym ze sposobów jest np. zapisanie w pamięci telefonu (lub na kartce w pobliżu telefonu stacjonarnego w domu) numeru 999 jako „Pogotowie”. Niektórzy ludzie naprawdę mają problem z przypomnieniem sobie takich podstaw. Odpowiednio przygotowani zwiększają swoje szanse. Ponadto dobre szkolenie zawiera elementy symulacji i można „na sucho” przećwiczyć prawdziwe działania. To bardzo pomaga opanować nerwy w realnym życiu.

9. Król Zegarek

„Mam wolny termin w przyszłym miesiącu. Jeżeli można rozbić to szkolenie na 3 części po 2 godziny każda to moglibyśmy je skończyć jeszcze w tym roku – lub najdalej w I połowie przyszłego roku… Bardzo mi zależy bo to interesujące i ważne.”

Król Zegarek (zwany też Pan Tik-Tak, albo po prostu Krzyś) ma dzień wypełniony od rana do wieczora. Najczęściej jednocześnie pracuje na zmiany, studiuje, wychowuje samotnie dziecko i ma czasochłonne hobby. Twierdzi, że od dawna myśli o przeszkoleniu się, ale trudno mu znaleźć czas. Kiedy go spotkasz na ulicy będzie biegł z dzieckiem na zajęcia z baletu, po drodze odbierając samochód od mechanika i kończąc robić szalik na drutach.

 Chęć przeszkolenia się to pierwszy krok, żeby w ogóle czegokolwiek się dowiedzieć. Wiele osób absolutnie nie myśli o tym poważnie, więc tym bardziej trzeba docenić tych, którzy robią plany w tym kierunku.

 

Przekonałem się, że niektóre osoby potrafią w nieskończoność odkładać szkolenie, równocześnie cały czas deklarując, że są mocno zainteresowane. Jedno, co wiem na pewno – to się w ten sposób nie uda. Osobiście uważam, że jest to tylko kwestia priorytetów i naprawdę warto zrezygnować z ulubionych zajęć, a nawet wziąć urlop w pracy. Dla tych, którzy jednak uparcie nie potrafią znaleźć czasu jest drugie rozwiązanie. Można stopniowo zapoznawać się z teorią pierwszej pomocy przy pomocy internetu lub tradycyjnie – z książki. Warto zainwestować w podręcznik pierwszej pomocy i regularnie go przeglądać. Na stronie www.SkutecznaPierwszaPomoc.pl można nie tylko poczytać, ale i przećwiczyć przynajmniej część materiału. W ten sposób poświęcając kwadrans kilka razy w tygodniu można bez wysiłku, w krótkim czasie zdobyć bardzo dużo informacji.

10. Pan Przeszkolony

„Ja już to ćwiczyłem w czasie kursu na prawo jazdy. To znaczy nie dokładnie ćwiczyłem tylko pani pielęgniarka pokazywała. To było na prawo jazdy albo może na kartę rowerową w podstawówce…”

Pan Przeszkolony ma mózg jak twardy dysk w pentagonie. Wiele lat temu zapisano na nim dane więc na pewno tam są. Poproszony o odpowiedź na jakiekolwiek pytanie powie, że akurat na tej lekcji go nie było. Poproszony o udział w ćwiczeniu praktycznym, zmartwi się, że akurat jest nieodpowiednio ubrany lub ma kłopoty z kręgosłupem. W każdym razie nie jest to problem bo on to już kiedyś robił.

Można by przez godzinę pisać dlaczego taka postawa jest szkodliwa. Przede wszystkim każdy wie, że z czasem zapominamy – naturalne jest wiec regularne odświeżanie wiedzy. Nawet jeśli nie jest regularne – warto łapać nadarzające się okazje (artykuł w gazecie, pokaz na festynie, filmik w internecie). Poza tym pierwsza pomoc, jak każda młoda dziedzina wiedzy, szybko się rozwija. Standardy się zmieniają, a specjaliści dbają o to, by sposoby działania uwzględniały wyniki najnowszych badań naukowych. Nie istotne czy informacje, które posiadasz, są sprzed roku czy sprzed 10 lat. Jeżeli masz okazję dowiedzieć się więcej – korzystaj, zwłaszcza gdy nie kosztuje cię to wiele czasu i pieniędzy.

Podsumowując…

Zawsze warto podjąć naukę z bardzo prostego powodu.

Ponad 60% poważnych wypadków zdarza się w domu, a to oznacza, że najczęściej pierwszej pomocy udziela się swoim bliskim. W tych dramatycznych sytuacjach niestety trudno liczyć na pomoc innych osób. Trzeba będzie przezwyciężyć strach i inne opory. Łatwiej to zrobić mając w głowie jakąkolwiek wiedzę – nawet tylko książkową.

Warto uczyć się pierwszej pomocy nie po to by pomagać jakiemuś anonimowemu „komuś”, ale po to, by w razie czego pomóc swojemu dziecku, ojcu, babci, mężowi… Dla poprawy własnego bezpieczeństwa warto natomiast podsunąć pomysł nauki swoim bliskim.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*