Dlaczego nie pomagać pijanemu

pierwsza pomoc pijanemu?Często można natknąć się na sytuacje, które na początku wyglądają na wypadek, ale bardzo szybko okazuje się, że mamy do czynienia z osobą pijaną. W tym artykule wyjaśnię dlaczego nie powinieneś udzielać pierwszej pomocy pijanemu. Żeby nie teoretyzować przeanalizujemy od praktycznej strony konkretne zdarzenie…

Pierwsza pomoc – pijany rowerzysta

Wyobraź sobie, że jest zima, a ty jedziesz samochodem jakąś boczną drogą. Jest dość ślisko. W pewnym momencie zauważasz rowerzystę jadącego niepewnie skrajem jezdni, który przewraca się i nieporadnie próbuje wstać. Na szczęście jest jeszcze jasno i widzisz wszystko z daleka, więc możesz się zatrzymać lub bezpiecznie ominąć mężczyznę. Już na pierwszy rzut oka widać, że jest pijany. Co zrobić w takiej sytuacji? Nie wygląda na to, że dolega mu coś poza ewidentnym zaburzeniem równowagi. Czy w związku z tym można spokojnie wyminąć go i jechać dalej? Czy jest potrzeba wzywania pomocy – np. pogotowia lub policji? Przecież karetka może być potrzebna gdzieś, gdzie zdarzył się poważniejszy wypadek…

Pijany czy nie pijany?

W typowym artykule dotyczącym pierwszej pomocy w tym miejscu pojawia się apel żeby nie zakładać z góry, że ktoś jest pijany. Zwykle pisze się też, że niektóre choroby i urazy mogą mieć objawy mylone czasami z upojeniem alkoholowym – np. zaburzenia mowy, zaburzenia równowagi a nawet wyczuwalny z ust zapach podobny do alkoholu. To wszystko oczywiście prawda, ale większość ludzi doskonale zdaje sobie sprawę, że na 100 podobnych przypadków 99 to pijani. Większość, być może ty też, mimo świadomości, że istnieje jakaś minimalna szansa na realny problem, omija takie osoby w myśl zasady: „Piłeś? – Sam jesteś sobie winien”. Dlatego na potrzeby tego artykułu zakładamy to, co najbardziej prawdopodobne:

Powiedzmy, że jest to znany nam sąsiad, którego rzadko spotykamy trzeźwego i za którym nieszczególnie przepadamy. Ponieważ zawsze wraca pijany do domu – jest wiecznie podrapany, ubrudzony i jego dzisiejszy stan zupełnie nie odbiega od znanej nam normy. Czyli? Skoro wszystko w normie – jedziemy dalej?

Poznaj powody, dla których  dla których nie warto pomagać pijanemu

Zanim zacznę je wymieniać – przyjrzyjmy się dokładniej opisanemu zdarzeniu. Spróbuj najpierw wyciągnąć samodzielne wnioski.

Wbrew pozorom w tej sytuacji nie będzie wielkim ryzykiem założyć, że nic złego się nie stało, choć oczywiście można się pomylić i przeoczyć coś ważnego. Z mojego punktu widzenia prawidłowe założenie jest takie – wypadek JESZCZE się nie zdarzył, ale ponieważ masz do czynienia z osobą pijaną, jest spora szansa na to, że coś złego się stanie.

Oto jakie widzę zagrożenia:

– bez przynajmniej pobieżnego sprawdzenia trudno wykluczyć jakiś poważny uraz

– pijany na drodze może wpaść pod przejeżdżający samochód

– w razie wypadku zagrożone jest też życie i zdrowie zupełnie trzeźwych uczestników ruchu

– nawet jeśli, żaden samochód nie potrąci rowerzysty to pechowy upadek z roweru także może doprowadzić do poważnego urazu głowy

– jeżeli człowiek wjedzie do rowu, to nawet gdyby nic mu się nie stało – może po prostu zasnąć, a niska temperatura dosłownie go zabije

Masz wątpliwości czy powinieneś zareagować?

  • Tak, to prawda – mężczyzna sam naraził się na niebezpieczeństwo – zupełnie tak samo, jak kierowca, który przekroczył prędkość albo pieszy, który przebiega przez ulicę w niedozwolonym miejscu.
  • Zachowanie pijanego może być nieprzewidywalne, a więc również niebezpieczne, ale to samo dotyczy np. osoby będącej w szoku po zderzeniu samochodów. W każdym przypadku należy zachowywać ostrożność i w pierwszej kolejności dbać o bezpieczeństwo swoje i osób postronnych.
  • Prawdą jest też, że taka pijana osoba może równocześnie być brudna i ogólnie niezbyt przyjemnie wyglądać – nikt jednak nie każe ci się przytulać. Nie spotkałem się też z opinią, żeby w razie spotkania brzydkiej osoby darować sobie udzielanie pomocy.
  • Wreszcie – pijany może nie chcieć twojej pomocy. To jest częste zachowanie zarówno trzeźwych jak i pijanych poszkodowanych. Niestety nie zwalnia cię to z prawnego obowiązku udzielania pierwszej pomocy.

Wiem – miały być argumenty przeciwko pomaganiu, ale jak widzisz naprawdę nie potrafię takich znaleźć. Można mnożyć wymówki, które i tak nie mają znaczenia, jeśli się chwilę zastanowisz. Różnica pomiędzy trzeźwym a pijanym poszkodowanym jest taka, że pijany zawsze jest narażony na większe niebezpieczeństwo, a więc bardziej potrzebuje pomocy. O tym, że taka pomoc wcale nie musi być trudna, nieprzyjemna czy niebezpieczna przekonasz się z dalszej części artykułu. Jeżeli moje argumenty jednak cię nie przekonują i uważasz, że pijanemu nie warto pomagać – możesz darować sobie dalsze czytanie.

Zobacz jak mogłyby się potoczyć dalsze wypadki i co należy zrobić oraz jak to zrobić.

Podejście do poszkodowanego

Zanim zaczniesz udzielać pierwszej pomocy musisz zadbać o własne bezpieczeństwo. W tym przypadku obowiązują zwykłe zasady jak dla każdego zdarzenia na drodze – zatrzymaj się przed rowerzystą, włącz światła awaryjne i zaciągnij hamulec ręczny. Bardzo dobrym pomysłem będzie szybkie narzucenie na siebie kamizelki odblaskowej – dlatego warto trzymać ją pod ręką a nie np. w bagażniku.
Możesz teraz podejść do rowerzysty. Zakładając, że jest pijany i jego zachowanie może być nieobliczalne najlepiej będzie już z daleka zawołać do niego – najlepiej po imieniu – i zapytać czy wszystko w porządku. Podchodząc upewnij się, że mężczyzna cię widzi. Jeżeli nagle odezwiesz się za jego plecami albo złapiesz go za ramię – zaskoczony może się wystraszyć i odepchnąć cię lub uderzyć.

Ocena stanu

Na początek musisz zorientować się jaki jest stan poszkodowanego. Przede wszystkim czy nic mu sie nie stało, ale także jak się czuje i jak bardzo jest pijany. Czy pechowo na coś najechał czy zupełnie nie jest wstanie utrzymać równowagi? Ocena stanu polega na uważnej obserwacji, ale także na zadaniu podstawowych pytań takich jak: „Co się stało?”, „Czy coś Pana boli?”, „Jak się Pan czuje?”. Pytanie o to, czy pił alkohol, nie ma moim zdaniem wielkiego sensu, zwłaszcza, że nawet od pijanego można usłyszeć, że nie.

Spójrz, co udało ci się ustalić:
– nasz bohater twierdzi, że nic mu nie jest, nic go nie boli i jest najwyżej trochę zmęczony;
– rzeczywiście sprawia wrażenie pijanego, czuć od niego alkohol, plącze mu się język, nie jest w stanie utrzymać równowagi na tyle, żeby podnieść rower;
– ma rozbite czoło, które lekko krwawi;
– jest ubrany tylko w dres, nie ma czapki ani rękawiczek;

Teraz jeszcze raz podsumuję jego stan pod kątem udzielania pierwszej pomocy.

A) Po pierwsze rzeczywiście potwierdza się, że mężczyzna jest kompletnie pijany. W tej sytuacji jest jasne, że jego zdrowie i życie są ZAGROŻONE z powodu DUŻEGO ryzyka wypadku.
B) Kolejna sprawa – ubiór. Człowiek pijany jest bardziej podatny na wychłodzenie, a jego lekkie ubranie tylko pogarsza sprawę. Ponieważ ma trudności z poruszaniem się – jest bardzo możliwe, że spędzi noc „pod chmurką”, co może być zabójcze (naprawdę!).
C) Najmniejszym problemem w chwili obecnej jest zranienie głowy jednak trzeba je brać pod uwagę. Nie chodzi tu o krwawienie. Po prostu zawsze, widząc takie zranienia zwłaszcza po upadku, trzeba podejrzewać poważniejszy uraz głowy – np. wstrząśnienie mózgu.
D) Ostatnia istotna z praktycznego punktu widzenia sprawa – pijany rowerzysta twierdzi, że nic mu nie jest i nie chce pomocy – typowe zachowanie spowodowane tym, że nie do końca czuje ból czy zimno, a czasami trochę też obawą, że będąc pod wpływem alkoholu będzie miał kłopoty z policją czy też będzie musiał zapłacić za przyjazd karetki (co jest oczywiście całkowitą nieprawdą).

Pomysł 1

Teoretycznie najskuteczniejsze działanie to odwiezienie mężczyzny do domu. W ten sposób załatwiasz punkty A i B z powyższej listy. Jest to równocześnie najmniej komfortowe i najmniej bezpieczne rozwiązanie dla ciebie, a dodatkowo może być trudne jeżeli poszkodowany nie będzie współpracował. Poza tym, jeśli okaże się, że masz do czynienia z poważniejszym urazem głowy i np. mężczyzna straci przytomność w samochodzie sytuacja bardzo się skomplikuje (możliwe nawet problemy z prawem). Perełki w postaci zmoczenia albo zarzygania siedzenia nie wydają się przy tym już takie straszne. To rozwiązanie odrzucamy więc jako niepraktyczne a nawet potencjalnie niebezpieczne.

Pomysł 2

Wezwanie pogotowia również może być trudne – mężczyzna na pewno nie chce lekarza, a i dyspozytor pogotowia nie ma powodów żeby wysyłać karetkę. Zanim jednak zrezygnujesz z dzwonienia pod 999, warto poświęcić 5 minut i, mimo utrudnionego kontaktu, spróbować upewnić się czy nie doszło do poważniejszego urazu głowy. Sprawdź czy pamięta, co się stało przed upadkiem (niepamięć – typowy objaw wstrząśnienia mózgu). Wykorzystaj rozmowę, żeby dokładniej przyjrzeć się rowerzyście – czy jego ruchy nie wskazują na jakieś urazy? Czy nie widać gdzieś jeszcze krwi? Jeżeli pomimo rozmowy i oględzin nie dostrzeżesz niczego podejrzanego – nie ma sensu angażować pogotowia.

Pomysł 3

Jak łatwo się domyślić – pozostaje zawiadomienie policji. Jeżeli wydaje ci się, że to bardziej donos niż pierwsza pomoc to, tak jak sugerowałem wcześniej – zabierz mężczyznę do samochodu i sam odwieź do domu. Ewentualnie machnij ręką, wróć do domu i miej nadzieję, że nie zamarznie, nie potrąci go samochód i przede wszystkim, że nie spowoduje wypadku w którym ucierpi ktoś inny. Czasami najwygodniejsze wyjście to wmówić sobie, że nie ma problemu, ale Skuteczna Pierwsza Pomoc promuje rozwiązania najskuteczniejsze, a nie najwygodniejsze. Jeżeli masz wątpliwości czy policja zajmuje się takimi sprawami to wyjaśniam, że absolutnie TAK. Sytuacja dotyczy zagrożenia na drodze publicznej. Poza tym zimą wszystkie służby są wyczulone na zgłoszenia dotyczące osób pijanych lub bezdomnych pozostających na chłodzie – ich życiu naprawdę zagraża realne niebezpieczeństwo..

Czekając na policję…

W idealnym przypadku dobrze byłoby przekonać mężczyznę, żeby spokojnie czekał na przyjazd policji i okryć go kocem termicznym. Jest jednak bardzo prawdopodobne, że poszkodowany będzie raczej próbował iść dalej. Oczywiście nie ma sensu próbować zatrzymywać go „na siłę”. Masz przynajmniej dwie inne możliwości. Po pierwsze spróbuj z nim porozmawiać i nawet jeśli nie zdołasz go przekonać do spokojnego siedzenia to zyskasz na czasie. Po drugie, jeżeli już zdecyduje i da radę się oddalić możesz ponownie dać znać policji mówiąc w którą stronę się udał lub jechać za nim, jeżeli pozostał na twojej drodze.

Na tym kończy się akcja ratunkowa. Jeżeli wydaje ci się, że w zasadzie nic takiego nie zrobiłeś poza zgłoszeniem sprawy na policję to chcę zwrócić uwagę na dwa ważne fakty.

Oczywiście mógłbyś wyminąć rowerzystę, pojechać dalej i poprzestać na samym telefonie na policję. To też nie byłoby złe działanie, ale…

  • poświęcając kilka minut swojego czasu jesteś w stanie ocenić czy rzeczywiście nic poważnego się nie stało i w razie potrzeby wezwać pogotowie
  • czekając kilkanaście minut na przyjazd policji chronisz przed wypadkiem pijanego rowerzystę i innych uczestników ruchu

Mam nadzieję, że przekonałem cię do poświęcenia uwagi nawet osobom, które nie potrzebują pierwszej pomocy w takim znaczeniu jak wyobraża ją sobie większość ludzi. Jak widać, czynności, które trzeba podjąć nie wymagają wielkiego poświęcenia – jedynie odrobiny czasu. Wiem, że przedstawiona sytuacja koniec końców nie okazała się zbyt skomplikowania. Jednak specjalnie wybrałem taki przykład, ponieważ wiele osób nie za bardzo wie, jak postąpić i na koniec wybiera ignorowanie takiego poszkodowanego.

Jak zwykle proszę o klikanie „Lubię to!” – dzięki temu wiadomości, które przed chwilą zdobyłeś trafią do większej ilości osób.

Top